- Hermiona! Hermiona! Kochanie! – krzyczał zestresowany ojciec.
Obok niego stała Pani Granger. Znajdowali się w pokoju ich córki, ponieważ w
środku nocy usłyszeli jej krzyk. Obydwoje trzęśli się ze strachu. Ich córka
wrzeszczała i rzucała się na łóżku w swojej sypialni przez sen. Po kilku
minutach krzyk ucichł, a Hermiona się wybudziła z męczącego snu. Była spocona i
rozdrażniona. Nie wiedziała co się dzieje...
- Hermiona! Złotko, wszystko w porządku? Co Ci się śniło? Strasznie krzyczałaś… - Mówiła przestraszonym głosem Pani Granger.
- Hermiona! Złotko, wszystko w porządku? Co Ci się śniło? Strasznie krzyczałaś… - Mówiła przestraszonym głosem Pani Granger.
- Tak.. To znaczy nie… Śniło mi się, że… - Hermiona miała problem
z wysłowieniem się. Miała mętlik w głowie. Nigdy nie śniło jej się coś tak
dziwnego. Przecież nawet za milion galeonów Hermiona nie zostałaby
Śmierciożerczynią! A tym bardziej sam Voldemort nie przyjąłby szlamy pod
swoje szeregi…
- Skoro nie możesz się wysłowić to może opowiesz nam to jutro przy
śniadaniu? Wyśpij się i nie myśl teraz o tym. Wiedz, że jutro wyjeżdżasz już na
siódmy rok do Hogwartu. – Powiedział trzęsącym się głosem ojciec Hermiony
i lekko się uśmiechnął.
- Mhm…
***
Hermiona przebudziła się dosyć wcześnie. Miała przespać całą noc,
a tak naprawdę to spała tylko jedną godzinę. Resztę czasu przepłakała nad swoim
dziwnym snem*…
Wstała i poszła do łazienki. Pomieszczenie było przestronne, schludne i czyste. Utrzymane w jasnych kolorach. W łazience znajdowała się wielka wanna, toaleta i mała umywalka. Było pełno ozdób.
Spojrzała w lustro na swoje odbicie i zobaczyła sińce pod oczami, ślady po łzach i zmęczenie na twarzy. Załamana napuściła wody do wanny, wlała swój ulubiony olejek różany, rozebrała się i weszła do niej. Poleżała piętnaście minut zastanawiając się jak jej pójdzie na siódmym roku, czy zda Owutemy i czy zostanie prefekt naczelną. Było to jej marzeniem. Wyszła z wanny i ubrała się w białą koszulę, czarne spodnie i trampki. Włosy wyprostowała i zostawiła rozpuszczone. Zrobiła lekki makijaż twarzy i zawiesiła swój ulubiony łańcuszek z serduszkiem.
Zeszła na dół, jej rodzice siedzieli już przy stole.
- Cześć kochanie, siadaj bo śniadanie gotowe – powiedziała uprzejmie Pani Granger.
Siadła. Na talerzu miała jajecznicę na bekonie i szklankę z sokiem pomarańczowym. Jej ulubiony zestaw na śniadanie.
- Cześć – odpowiedziała Hermiona z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Tato odwiezie cię na King’s Cross przed jedenastą.
- Dziękuję… Nie jest to dla was żaden problem? A co do tej sytuacji w nocy, to…
- Tak? – zapytali w tym samym czasie rodzice Hermiony
- Napiszę wam w liście jak będę w Hogwarcie, dobrze? Nie chcę sobie już tym dnia zaprzątać…
- Nie ma problemu. Jak wolisz o tym nie myśleć, to nie myśl. – odpowiedziała miło Pani Granger.
Po zjedzonym śniadaniu, Hermiona pożegnała się z mamą i wyszła z domu. Tato czekał już na nią w aucie. Wsiadła i odjechali. Przebyli całą drogę w ciszy.
- Do zobaczenia! – krzyknęła szczęśliwa Hermiona, gdy doszła do Peronu 934.
Przeszła przez ścianę, gdy nie dojrzała żadnego mugola w pobliżu.
Wstała i poszła do łazienki. Pomieszczenie było przestronne, schludne i czyste. Utrzymane w jasnych kolorach. W łazience znajdowała się wielka wanna, toaleta i mała umywalka. Było pełno ozdób.
Spojrzała w lustro na swoje odbicie i zobaczyła sińce pod oczami, ślady po łzach i zmęczenie na twarzy. Załamana napuściła wody do wanny, wlała swój ulubiony olejek różany, rozebrała się i weszła do niej. Poleżała piętnaście minut zastanawiając się jak jej pójdzie na siódmym roku, czy zda Owutemy i czy zostanie prefekt naczelną. Było to jej marzeniem. Wyszła z wanny i ubrała się w białą koszulę, czarne spodnie i trampki. Włosy wyprostowała i zostawiła rozpuszczone. Zrobiła lekki makijaż twarzy i zawiesiła swój ulubiony łańcuszek z serduszkiem.
Zeszła na dół, jej rodzice siedzieli już przy stole.
- Cześć kochanie, siadaj bo śniadanie gotowe – powiedziała uprzejmie Pani Granger.
Siadła. Na talerzu miała jajecznicę na bekonie i szklankę z sokiem pomarańczowym. Jej ulubiony zestaw na śniadanie.
- Cześć – odpowiedziała Hermiona z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Tato odwiezie cię na King’s Cross przed jedenastą.
- Dziękuję… Nie jest to dla was żaden problem? A co do tej sytuacji w nocy, to…
- Tak? – zapytali w tym samym czasie rodzice Hermiony
- Napiszę wam w liście jak będę w Hogwarcie, dobrze? Nie chcę sobie już tym dnia zaprzątać…
- Nie ma problemu. Jak wolisz o tym nie myśleć, to nie myśl. – odpowiedziała miło Pani Granger.
Po zjedzonym śniadaniu, Hermiona pożegnała się z mamą i wyszła z domu. Tato czekał już na nią w aucie. Wsiadła i odjechali. Przebyli całą drogę w ciszy.
- Do zobaczenia! – krzyknęła szczęśliwa Hermiona, gdy doszła do Peronu 934.
Przeszła przez ścianę, gdy nie dojrzała żadnego mugola w pobliżu.
***
Znalazła się przy Hogwarts Experss. Od tylu lat nic się w tym
pociągu nie zmieniło. Rozejrzała się dookoła. Nigdzie nie znalazła Harry’ego i
Ron’a. Nie zdziwiła się gdyż było czterdzieści minut do odjazdu. Weszła do
pociągu i zaczęła poszukiwania. Minęła przedział z Luną i Nevillem, z Parvati i
Lavender oraz z innymi uczniami. W końcu znalazła wolny przedział. Weszła,
rozsiadła się w nim i wzięła swoją ulubioną lekturę.
Dużo czasu nie minęło, bo 10 minut i ktoś wszedł do przedziału Hermiony…
***
Dużo czasu nie minęło, bo 10 minut i ktoś wszedł do przedziału Hermiony…
***
Draco stał z Blaisem i Teodorem przy
pociągu.
- No co tak stoicie? Może poszukamy przedziału w którym będzie, na przykład Święta Trójca? Przydałoby się trochę powkurzać Wieprzleja i Bliznowatego i posłuchać pożytecznych rad Szlamci? – Zaczął rozmowę Draco z jego firmowym uśmieszkiem.
- Smoku! Coraz bardziej podoba mi się twój tok myślenia! Myślałem, że wojna zrobiła z Ciebie jakiegoś wyrzutka! – Szczerzył się Blaise.
- Chłopacy ja rozumiem jak najbardziej, że tego roku nie przepierdzimy, ale bez przesady… Draco wiesz dobrze, że odkąd Voldemort zginął podział krwi nie ma znaczenia… Dlatego odpuść sobie ze Szlamami, okej? – Teodor jako jedyny wykazywał zdrowy rozsądek – Ale nie nazywajcie mnie już.. – Teo nawet nie zdążył dokończyć.
- Dobrze… nasz kochany filozofie… -Teo swoją miną chciał przedstawić nadąsanego nastolatka, ale jedyne co mu wyszło to zez i nos jak świnia. Draco i Blaise zginali się ze śmiechu.
- No co tak stoicie? Może poszukamy przedziału w którym będzie, na przykład Święta Trójca? Przydałoby się trochę powkurzać Wieprzleja i Bliznowatego i posłuchać pożytecznych rad Szlamci? – Zaczął rozmowę Draco z jego firmowym uśmieszkiem.
- Smoku! Coraz bardziej podoba mi się twój tok myślenia! Myślałem, że wojna zrobiła z Ciebie jakiegoś wyrzutka! – Szczerzył się Blaise.
- Chłopacy ja rozumiem jak najbardziej, że tego roku nie przepierdzimy, ale bez przesady… Draco wiesz dobrze, że odkąd Voldemort zginął podział krwi nie ma znaczenia… Dlatego odpuść sobie ze Szlamami, okej? – Teodor jako jedyny wykazywał zdrowy rozsądek – Ale nie nazywajcie mnie już.. – Teo nawet nie zdążył dokończyć.
- Dobrze… nasz kochany filozofie… -Teo swoją miną chciał przedstawić nadąsanego nastolatka, ale jedyne co mu wyszło to zez i nos jak świnia. Draco i Blaise zginali się ze śmiechu.
Bez zbędnych uprzedzeń Draco zaczął wchodzić do
pociągu. Chłopacy pobiegli za nim. Zaczęło się poszukiwanie Świętej Trójcy. Znaleźli, ale nie do końca… Hermiona
siedziała sama i czytała książkę. – Normalka. Czego ja mogłem się spodziewać?
Tylko zdziwiło mnie to, że siedzi SAMA. Gdzie jej ochrona? No dobrze… Czas
zrobić jej wodę z mózgu. – pomyślał Draco i złowrogo się uśmiechnął.
- Po twojej minie Smoku widzę, że masz jakiś plan? – Śmiał się Zabini.
- I to jaki… Nawet nie wiesz…
- Po twojej minie Smoku widzę, że masz jakiś plan? – Śmiał się Zabini.
- I to jaki… Nawet nie wiesz…
_______
*tu chodzi o prolog. W nim był przedstawiony sen
Hermiony.
Cześć i czołem!
Oto i pierwszy rozdział. Nie dzieje
się w nim nic specjalnego, dopiero w drugim się rozkręci. No ale od czegoś
trzeba zacząć! Czekam na Wasze opinie, chociaż o treści nie można się zbytnio
wypowiedzieć, bo dużo rzeczy się nie dzieje. :)
W przeciągu kilku dni dodam następny rozdział. Mam nadzieję, że Was zaciekawiłam.
W przeciągu kilku dni dodam następny rozdział. Mam nadzieję, że Was zaciekawiłam.